NOWY ROK. NOWE POSTANOWIENIA.

Nie było mnie tu od dwóch miesięcy, nie mam zupełnie nic na swoje usprawiedliwienie. Wydaje mi się, że przerwa spowodowana była niczym innym jak nauką i potrzebą nic nie robienia, na tyle na ile mogłam sobie na to pozwolić. Ale zaczął się nowy rok, 2015, rok, który będzie moim ostatnim przed pełnoletnością, więc nowy rok zawsze niesie ze sobą nowe postanowienia. Nie inaczej jest ze mną. Będę konsekwentna i systematyczna. We wszystkim. Blog, szkoła, rodzina, przyjaciele. Na pewno jeszcze jakieś postanowienia się znajdą, ale nie myślałam nad tym szczerze powiedziawszy. Wszystko wyjdzie w praniu. :) Po świętach jak po świętach. Trochę przybyło, ale cieszę się, że to tylko 2,5 kg. - ostatnio było dwa razy tyle. Ale nie będę się użalać nad sobą, bo nie o to w tym chodzi. Będę miała ochotę to schudnę! :) A jak u was po świętach? 

NIE ŚPIĘ, BO NIE MAM CZASU

Doszłam do wniosku, że wybór liceum, w którym obecnie jestem to trafienie w 10 dla kogoś, kto nie lubi spać. Ze mną jest inaczej. Nie mam czasu na sen, nie chodzi mi tu o spanie po 11 godzin, ale o zwyczajne 6. Cały dom śpi, tylko w jednym pokoju pali się mała czerwona lampka, tak to u mnie. Nie śpię, bo się uczę. Nie umiem gospodarować czasem, a ta umiejętność bardzo by mi się przydała. Nauka zajmuje teraz czołowe miejsce na mojej liście. Wiem, że u prawie każdego tak jest. Napisałam prawie, bo znam osoby chodzące na najtrudniejsze kierunki, ale poziom ich szkoły jest niższy niż średnia krajowa i dlatego nic nie robią. To mnie pociesza. Ja przynajmniej porządnie przygotuję się do matury. W każdy, nawet najmniejszym niepowodzeniu, najmniejszej przeszkodzie, powinniśmy szukać czegoś dobrego, bo zawsze coś dobrego w tych zdarzeniach jest. Mówi wam to urodzona pesymistka! Coś musi być na rzeczy. Wracając do mojego snu, jest godzina 23:13, a ja mam przed sobą jeszcze naukę na sprawdzian z języka polskiego. Nie śpię, bo nie mam czasu - to zdanie się moim nowym mottem życiowym. :)

FIRST ONE

Aleksandra, 16 lat, metr sześćdziesiąt dziewięć czystego lenistwa, hektolitrów herbaty i kilogramów zjedzonych słonych paluszków. Uzależniona od Internetu, wszędzie poszukuję darmowego wifi. Chaotycznie, z ambicjami poszukuję własnych priorytetów. Mam słabości jak każdy człowiek, nie jestem supermenem. Czaruje mnie niekonwencjonalizm tego świata. Jestem jaka jestem i pewnie gdyby mi się chciało mogłabym się zmienić, ale po co? Lubię siebie taką jaką mnie Bóg stworzył, no może poza niektórymi cechami wyglądu.
Teraz, leżąc na łóżku ze słonymi paluszkami u boku, próbuję uczyć się na angielski. Dziecinnie proste słownictwo, gdyby kartkówka była tylko z niego na pełnym wyluzowaniu dostałabym 5, ale że nasza pani (którą osobiście bardzo lubię i szanuję) musi dodać jeszcze zdania do przetłumaczenia, będę się cieszyła z 3. Mój optymizm powoli dobiega końca, przeradzam się w pesymistkę. Cóż, tak najwyraźniej miało być.